Ziemia taka, jaka była miliony lat temu...
Mieliśmy szczęście spędzić 5 dni na przepięknej wyspie Praslin. Cała wyspa jest zachwycająca, ale moją ulubioną plażą zdecydowanie została Anse Lazio, położona w jej północnej części.

Aby tam dotrzeć, wynajęliśmy samochód, co samo w sobie okazało się przygodą, ponieważ nigdy wcześniej nie prowadziliśmy auta z kierownicą po prawej stronie. Przyjechaliśmy na plażę wcześnie rano i od razu urzekło nas jej dzikie piękno: biały piasek, bujna zieleń roślinności, potężne granitowe głazy, a do tego niezliczone odcienie błękitu morza. Woda była bardzo ciepła, więc kąpaliśmy się przez ponad 2 godziny. Udało nam się nawet otworzyć kokos, którym delektowaliśmy się w wodzie, podziwiając widoki.
Próbowaliśmy również zapuścić się w głąb lądu w pobliżu plaży, ale niestety w klapkach nie mogliśmy zajść zbyt daleko. Jeśli więc chcą Państwo wybrać się na tę krótką wędrówkę, polecam zabrać pełne obuwie.
Największe wrażenie na tej wyspie zrobiła na mnie jednak nie plaża, lecz rezerwat przyrody Vallée de Mai.

Przy wejściu do rezerwatu można zobaczyć coco de mer, czyli słynne owoce będące symbolem Seszeli, ale prawdziwy zachwyt pojawia się dopiero po wejściu w głąb parku. Gęsta roślinność niemal całkowicie zasłania słońce, a przez cały czas miałam wrażenie, że znalazłam się w filmie „Park Jurajski”. Naprawdę czułam się tak, jakbym oglądała Ziemię sprzed milionów lat, z roślinami sięgającymi 30 metrów wysokości i liśćmi większymi ode mnie. Weszliśmy na najwyższy punkt rezerwatu, a zapierający dech w piersiach widok w pełni wynagrodził nam wysiłek i upał podczas podejścia. Z góry można podziwiać intensywnie zieloną dżunglę, która zdaje się zanurzać w błękicie Oceanu Indyjskiego.

Park przyrodniczy, wpisany zresztą na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, można zwiedzać, wybierając jedną z 3 tras o różnej długości. My jednak tak bardzo zakochaliśmy się w tym miejscu, że po przejściu pomarańczowego szlaku — najdłuższego, prowadzącego wzdłuż całego obwodu parku — postanowiliśmy pokonać również pozostałe 2 trasy. Jedna z nich zaprowadziła nas do pięknego lasu namorzynowego.
Chciałabym poświęcić trochę miejsca również urokliwej wyspie La Digue. Odwiedziliśmy ją podczas jednodniowej wycieczki w trakcie pobytu na Praslin, ponieważ rejs promem między wyspami trwa zaledwie 15 minut. Zaraz po przypłynięciu wypożyczyliśmy rowery i od razu ruszyliśmy na Anse Source d'Argent. Przed wyjazdem czytałam, że jest to jedna z najczęściej fotografowanych plaż na świecie, i teraz już rozumiem dlaczego: to prawdziwe święto naturalnego piękna!

Na tej plaży zobaczyłam najpiękniejsze granitowe głazy w życiu. Są potężne i wyrastają nad morzem niczym olbrzymie pomniki stworzone przez naturę. Ponadto rafa koralowa chroni plażę przed falami, tworząc spokojną morską oazę, w której można w pełni docenić przejrzystość wody i jej wspaniałe kolory!
Podsumowując, było to 5 cudownych dni, a te miejsca na zawsze pozostały w naszych sercach.