Wylądowaliśmy na lotnisku na Mahé, a następnie od razu popłynęliśmy promem przez Praslin na La Digue. Wszystkie transfery przebiegły znakomicie — zawsze punktualnie i w przyjaznej atmosferze. Już podczas rejsu na La Digue mogliśmy podziwiać zachwycające piękno wysp, ich niewielkie góry porośnięte tropikalnym lasem oraz skały, które wydawały się niemal nierealnie malownicze.
Nasze zakwaterowanie Marie-France Beach Front Appartment na tej niewielkiej wyspie było fantastyczne, a właścicielka Marie, była nauczycielka w miejscowej szkole, od razu powitała nas zimnym, świeżo wyciskanym sokiem. Z balkonu roztaczał się wspaniały widok na morze i wyspę Praslin. Było to idealne miejsce do podziwiania cudownego zachodu słońca.
Zachód słońca widziany z balkonu, La Digue9|Anse La Réunion, La Digue
Gdy już porządnie się wyspaliśmy, drugiego dnia wsiedliśmy na rowery i pojechaliśmy na Grand Anse, aby odpocząć oraz nacieszyć się plażą, słońcem i ciepłem. Oczywiście nie mogło zabraknąć kokosa, którego sympatyczny mieszkaniec sprawnie rozłupał maczetą i przygotował nam do picia. Aż trudno uwierzyć, że nadal miał wszystkie palce!
Droga do Grand Anse, La Digue17|Grand Anse, La Digue
Skoro pochodzimy z Bawarii, musieliśmy sprostać stereotypowi zapalonych górskich wędrowców, dlatego trzeciego dnia ruszyliśmy prosto na niewielkie wyspiarskie wzniesienie. Z powodu słabego oznakowania kilka razy zboczyliśmy z trasy, ale w końcu odnaleźliśmy drogę na szczyt, a nagrodą był przepiękny widok. Już sama flora i fauna wyspy są warte podróży. Rosną tu maleńkie banany, znacznie słodsze niż u nas, owoce chlebowca, wanilia, kwiaty i oczywiście drzewa tropikalnego lasu z lianami niczym w przygodach Tarzana i Jane.
Widok ze wzgórza na La DigueWikłacz czerwony
Kolejne dni spędziliśmy na plażach Source d´ Argent i Anse Coco, prawdopodobnie najpiękniejszych na tej niewielkiej wyspie. To właśnie tam po raz pierwszy spróbowaliśmy snorkelingu. Niemal od razu przed obiektywem naszego aparatu podwodnego pojawił się żółw morski. Te zwierzęta poruszają się w oceanie z gracją, którą trudno sobie wyobrazić.
15|Anse Source d'Argent, La Digue
Zafascynowani snorkelingiem, następnego dnia wypłynęliśmy niewielką łodzią z młodym mieszkańcem wyspy Samirem i jego bratem Lorenzo w kierunku maleńkiej Coco Island. Dowiedzieliśmy się tam wiele o morzu i jego mieszkańcach, a płynąc wzdłuż krawędzi rafy, podążaliśmy za najróżniejszymi barwnymi rybami. Nasz aparat niemal ani przez chwilę nie odpoczywał.
Żółw spotkany podczas snorkelingu, Coco IslandPokolec żółtonosy i ustniczek cytrynowy, Coco Island
Nie mogliśmy oczywiście pominąć wycieczki na sąsiednią wyspę Praslin, do Parku Narodowego Vallée de Mai. Coco de Mer, obok żółwi olbrzymich jeden z symboli Seszeli, przypomina kształtem okazałą pupę.
Mahé
Nadeszła pora powiedzieć „pa, pa” małej La Digue. Drugi tydzień spędziliśmy w Villa Dorado na Mahé. Ten niewielki pensjonat zachwyca przede wszystkim dbałością o szczegóły w wystroju i dekoracjach. Oczywiście jego bezpośrednie położenie przy plaży również jest znakomite. Wynajętym samochodem, który na Mahé możemy zdecydowanie polecić, wybraliśmy się do stolicy Victorii, gdzie odwiedziliśmy targ i hinduistyczną świątynię. Ruch lewostronny na wyspie to naprawdę wyjątkowe doświadczenie, a bardzo wyboista przejażdżka autobusem publicznym także należy do kulturowych atrakcji wysp.
Widok na morze, Villa Dorado, Mahé
Świątynia buddyjska, Victoria, Mahé
Znaczną część tygodnia spędziliśmy na Anse Royal, która jest bajecznie piękna, a zarazem znakomicie nadaje się do snorkelingu — szczególnie przy jej północnym krańcu. Rankiem przed wyjazdem, dzięki położeniu po wschodniej stronie wyspy i wczesnej pobudce, mogliśmy jeszcze podziwiać niezapomniany wschód słońca. Po pożegnaniu z naszym codziennym gościem, niezwykle sympatycznym plażowym psem, musieliśmy niestety wrócić do domu. Może kiedyś tu powrócimy!
42|Anse Royale, MahéWschód słońca widziany z hotelowej plaży, Mahé
19
Marzą Państwo o podróży na Seszele?
Proszę skonfigurować indywidualny pakiet podróży po wyspach!