Kolory, morze i bujna roślinność – co za wspaniałość!
Praslin
Pierwszy przystanek: Praslin. Wita nas naprawdę uroczy pensjonat, Villas de Mer, z przyjemnymi pokojami położonymi blisko plaży. Pierwsze wrażenia? Wyspa tonie w bujnej roślinności, a do tego te zachwycające kolory morza… Po wieczornym przyjeździe zaczynamy od kolacji z rybą i odkrywamy kreolskie smaki. Po spokojnej nocy wybieramy się na słynną plażę Anse Lazio, gdzie czekają na nas oślepiające słońce i morze jak ze snu.

Ta plaża zachwyca kolorami morza i gęstą roślinnością… palmy sięgają aż po piasek, dając możliwość odpoczynku w cieniu. Wyspę zwiedzamy samochodem, choć kierownica znajduje się po prawej stronie… ale szybko można się do tego przyzwyczaić, więc przemierzamy Praslin wzdłuż i wszerz.
Następnego dnia jedziemy na Anse Georgette, położoną pośród terenów resortu z polami golfowymi… czeka nas dość długi spacer, ale naprawdę warto. Z Anse Georgette można podziwiać zachód słońca. Następnie odwiedzamy rezerwat przyrody Vallée de Mai, wpisany w 1983 roku na Listę światowego dziedzictwa UNESCO (to najmniejszy las deszczowy na świecie!!). Podczas wycieczki nasza włoskojęzyczna przewodniczka szczegółowo opowiada nam o Coco de Mer i różnych występujących tu gatunkach roślin… jesteśmy wręcz oczarowane tą bujną przyrodą… Mamy też szczęście: udaje nam się znaleźć nawet kilka czterolistnych koniczyn!!
Nie odpuszczamy sobie również wycieczki na Curieuse, gdzie oglądamy żółwie olbrzymie, zwiedzamy zieloną wyspę, zajadamy się grillowaną rybą i nurkujemy z rurką przy St. Pierre, podziwiając przepiękne, barwne ryby.

La Digue
Niestety już nadszedł czas, aby przenieść się na kolejną wyspę. Ponieważ rezerwowałyśmy wyjazd z SeyVillas, mamy już zorganizowane bardzo wygodne transfery. Punktualni i serdeczni taksówkarze zawożą nas na miejsce, a z voucherami w dłoni wsiadamy na prom i po 20 minutach docieramy na La Digue. Sprawna organizacja transferów jest niezwykle ważna i pozwala nam uniknąć straty czasu. Nasz pensjonat na La Digue, Villa Veuve, jest otoczony przyrodą, a przestronny pokój wyposażono w aneks kuchenny.
Po La Digue poruszamy się rowerami i jest to wspaniałe doświadczenie — daje cudowne poczucie wolności i spokoju, zwłaszcza osobom przyjeżdżającym z dużego miasta. Anse Source D’Argent to pierwsza odwiedzana przez nas plaża. Postanawiamy wybrać się na trekking przez bujną roślinność, aby zobaczyć Anse Marron (uwaga: trasa jest wymagająca, dlatego lepiej wcześniej zasięgnąć informacji!), Grand Anse, Petite Anse oraz Anse Cocos.

Co za widoki… nie chcemy już stąd wyjeżdżać… ale czeka na nas ostatnia wyspa: Mahé.
Mahé
Nie możemy pominąć stolicy, Victorii, gdzie ku naszemu zaskoczeniu odkrywamy hinduistyczną świątynię oraz lokalny targ, który z przyjemnością zwiedzamy i „plądrujemy”. Tym razem wybieramy międzynarodowy hotel, Coral Strand przy Beau Vallon. Tutaj również otrzymujemy duży pokój i mamy do dyspozycji wszelkie udogodnienia. Na Mahé chętnie korzystamy z lokalnych autobusów, a Anse Royale staje się naszą ulubioną plażą.
I tak nasze cudowne wakacje dobiegają końca… Ze ściśniętym gardłem i smutkiem w oczach wsiadamy na pokład samolotu do Rzymu… Wróciłyśmy już ponad tydzień temu, ale nadal mamy w pamięci intensywną zieleń bujnej przyrody tych wspaniałych wysp oraz jasny błękit niezwykłego morza pełnego kolorowych ryb… Naprawdę trudno będzie o tym zapomnieć!!

