Już po raz piąty spędziliśmy wakacje na Seszelach. Z ogromną radością czekaliśmy na puste, białe plaże.
Liniami Air Seychelles polecieliśmy na Mahé, gdzie czekał już na nas przedstawiciel Creole Service, który przekazał nam informacje dotyczące dalszego lotu.
Bird Island
Nasze wakacje rozpoczęliśmy od 7 nocy w Bird Island Lodge. To niewielka koralowa wyspa, która nam osobiście podoba się najbardziej. Żyje na niej swobodnie 28 oswojonych żółwi olbrzymich, które można głaskać i karmić. O tej porze roku (w lipcu) gniazduje tu również milion rybitw brunatnych. Zachwycająca jest nie tylko flora i fauna, lecz także puste plaże z białym piaskiem.
Żółw olbrzymi na Bird IslandBird Island
Warto również wybrać się na snorkeling. Udało nam się zobaczyć wiele różnobarwnych ryb, żółwie morskie, a nawet płaszczki.
Żółw w pobliżu Bird Island
Niemal codziennie organizowana jest wycieczka z biologiem Robym, który potrafi wiele opowiedzieć o ptakach morskich i żółwiach. Osoby kochające przyrodę i lubiące nieco bardziej przygodowe wakacje będą się na Bird Island czuły doskonale.
La Digue
Z Bird Island polecieliśmy z powrotem na Mahé, a następnie na Praslin. Czekała tam już na nas taksówka, która przewiozła nas przez całą wyspę do przystani. Po 15-minutowym rejsie promem katamaranowym dotarliśmy wreszcie do celu, czyli na La Digue. Zatrzymaliśmy się w hotelu Chateau Saint Cloud. Pomijając personel, do którego trzeba się nieco przyzwyczaić, jest to bardzo ładny, centralnie położony hotel ze wspaniałym ogrodem. Pierwszego dnia pojechaliśmy rowerami na plażę Grand Anse, a stamtąd ruszyliśmy pieszo na Petite Anse. Plaże te były piękne i miały nieco dziki charakter.
Grand Anse
Po drodze mijaliśmy kilka stoisk z owocami, przy których można było napić się pysznych soków.
Następny poranek spędziliśmy na słynnej plaży Anse Source d'Argent. Ponieważ dotarliśmy tam już o 8:45, mieliśmy przed sobą pustą, zjawiskową plażę z białym piaskiem, granitowymi skałami i krystalicznie czystą wodą. Od 10:00 zaczęło przybywać coraz więcej jednodniowych turystów.
Obiad zjedliśmy w Chez Jules, restauracji położonej bezpośrednio nad morzem. Zarówno jedzenie, jak i lokalizacja są znakomite!
Chez Jules
Następnego ranka padał deszcz. Postanowiliśmy więc najpierw kupić pamiątki w Passe Cocos przy porcie. Około południa, gdy przestało padać, wyruszyliśmy pieszo na Nid D`Aigle, najwyższy szczyt La Digue, wznoszący się na 333 m. Wejście zajęło nam około 1,5 godziny. Warto wybrać się na tę wędrówkę rano, ponieważ panuje tam bardzo gorący i wilgotny klimat. Gdy dotarliśmy na szczyt, byliśmy nieco rozczarowani, ponieważ otaczały nas liczne chmury, które ograniczały widoczność. Popołudnie spędziliśmy na plaży Anse Severe. Jest ona popularna wśród wielu turystów, ponieważ kąpiel w tym miejscu jest bezpieczna.
Mahé
Ostatnie 4 dni spędziliśmy na południu Mahé, w Valmer Resort. Bardzo nam się tam podobało, między innymi za sprawą życzliwego i pomocnego personelu. Z hotelu roztacza się wspaniały widok na zatokę Baie Lazare.
46|Baie Lazare
Na 3 dni wynajęliśmy samochód. Jest to szczególnie godne polecenia na południu wyspy, gdzie ruch jest niewielki.
Pewnego dnia pojechaliśmy wynajętym samochodem do Jardin du Roi, które nie jest łatwe do znalezienia. To interesujący ogród przyprawowy z wieloma rodzimymi roślinami. Ponadto widok z jego wysoko położonego terenu jest wyjątkowy.
Samochodem bez trudu dotarliśmy również na dzikie plaże Police Bay, Anse Takamaka i Anse Intendance, które bardzo nam się spodobały. Jedyny minus: o tej porze roku pływanie jest tam bardzo niebezpieczne.
Kolejną wycieczkę odbyliśmy na Anse Barbarons. Z jej północnej części przebrnęliśmy przez namorzyny na pustą plażę Grand Anse. Lasy namorzynowe ze swoją niezwykłą roślinnością, krabami i poskoczkami mułowymi są niezwykle fascynujące.
Namorzyny na Mahé
Jedno popołudnie spędziliśmy, pływając przy Anse Soleil. Fale były bardzo wysokie, ale nie występowały tam niebezpieczne prądy.
Ostatni dzień spędziliśmy w naszej zatoce, Baie Lazare. Ponieważ nasz samolot odlatywał dopiero o 22:00, hotel uprzejmie udostępnił nam pokój aż do wyjazdu.
Z lekkim żalem polecieliśmy z powrotem do domu. Jesteśmy jednak pewni, że nie był to nasz ostatni pobyt na Seszelach.
Podsumowanie
Po raz pierwszy dokonaliśmy rezerwacji za pośrednictwem SeyVillas i byliśmy bardzo zadowoleni z obsługi. Wszystkie rezerwacje przebiegły bez zarzutu, a podczas poszczególnych transferów zawsze czekał na nas przedstawiciel Creole Service, dokładnie poinformowany o naszym przyjeździe i dalszej podróży.
13
Marzą Państwo o podróży na Seszele?
Proszę skonfigurować indywidualny pakiet podróży po wyspach!