Nasze najpiękniejsze chwile na Seszelach
W tym roku wraz z rodzicami odwiedziliśmy wyjątkowe miejsce na wakacje – Seszele. Wylądowaliśmy na wyspie Mahé, a stamtąd popłynęliśmy promem na Praslin. Po przybyciu do naszego obiektu Acquario Villa zostaliśmy serdecznie powitani przez jego właścicielkę, Norę. Na Praslin znajduje się wiele pięknych plaż, takich jak Anse Georgette, Anse Lazio czy Anse Volbert (Cote d'Or). Każda z nich ma swój niepowtarzalny charakter i żadna nie przypomina pozostałych. Anse Lazio jest szeroka i pokryta nieco grubszym piaskiem, natomiast Anse Volbert (Cote d'Or) jest raczej wąska, a piasek bardzo drobny. Anse Lazio urzekała szczególnie o poranku. Mniej więcej do 10:00 mieliśmy ją niemal wyłącznie dla siebie, a w pobliskiej restauracji mogliśmy także zjeść wyśmienite śniadanie. Pod palmami zawsze znajdowaliśmy przyjemne miejsce, aby poczytać książkę.

Anse Georgette jest dość mała, ale urokliwa. Już sam spacer na plażę jest wspaniały, ponieważ prowadzi przez bardzo zadbany park i pole golfowe porośnięte endemicznymi roślinami. Dzięki ograniczeniu liczby odwiedzających panuje tu cudowny spokój, a plaża zachowała swoje naturalne piękno. Szczególnie smakował nam podany na liściu bananowca talerz owoców.

Planując wizytę na Anse Georgette, trzeba koniecznie odpowiednio wcześnie, najlepiej kilka dni wcześniej, zgłosić ją w Constance Lémuria Resort, przez którego teren należy przejść, aby dotrzeć na plażę. Nora chętnie w tym pomaga.
Oczywiście odwiedziliśmy również położony w głębi wyspy Park Narodowy Vallée de Mai z jego olbrzymimi palmami coco de mer – robią naprawdę ogromne wrażenie.

Po pobycie na Praslin popłynęliśmy promem na La Digue – naszą ulubioną wyspę. Szczególną atrakcją było zwiedzanie jej na rowerze. Bez pośpiechu mogliśmy odkrywać każde miejsce na swój sposób: przemierzać tropikalny las pełen rozmaitych gatunków roślin lub jechać wzdłuż plaży. Był to czysty relaks, któremu zawsze towarzyszyły zachwycające widoki. Na La Digue zatrzymaliśmy się w Etoile Labrine. Pokoje były czyste i przestronne, a śniadania wyśmienite oraz urozmaicone. Owoce i warzywa pochodziły z własnego, zadbanego ogrodu pełnego bujnie kwitnących roślin.
Jedną z największych atrakcji naszego pobytu na Seszelach była pełna przygód wędrówka wzdłuż południowego krańca La Digue, którą odbyliśmy z naszym przewodnikiem Sheldonem. Szlak prowadził przez tropikalny las deszczowy i wzdłuż wybrzeża.

Sheldon opowiedział nam wiele o roślinach i zwierzętach, a także pokazał kilka gatunków wykorzystywanych w celach leczniczych. Udało nam się również zaobserwować rzadkiego ptaka występującego wyłącznie na Seszelach – muchodławkę seszelską. Później Sheldon rozłupał dla nas dojrzały kokos, którego miąższ mogliśmy zjeść podczas wędrówki, oraz drugi, którego woda posłużyła nam jako orzeźwiający napój. Wędrując pośród natury, dowiedzieliśmy się bardzo dużo o miejscowej faunie i florze.
Oczywiście plaże na La Digue także są jak ze snu: Anse Source d'Argent, Anse Cocos, Grand Anse, Petite Anse i wiele innych. Wszędzie czekały na nas drobny piasek, palmy i różnorodne endemiczne rośliny, smaczne kokosy oraz mnóstwo owoców. Bardzo smakowały nam również dania serwowane w lokalach typu take-away, zwłaszcza świeżo przygotowywane curry z rybą, kurczakiem lub samymi warzywami. Zawsze podawano do nich świeżą sałatkę. Zdecydowanie warto spróbować. Naszym ulubionym lokalem tego typu był Mi Mums w pobliżu portu. Wieczorami mogliśmy tam jadać wśród mieszkańców wyspy. Kolacja w Etoile Labrine również była znakomita.

Z La Digue popłynęliśmy promem z powrotem na Mahé. Ponieważ niezbyt dobrze znosimy podróże morskie, przeprawa nie była zbyt przyjemna. Na szczęście przygotowaliśmy się na nią, zabierając gumy do żucia na chorobę lokomocyjną. Na Mahé zatrzymaliśmy się w Grann Kaz. Było po prostu rewelacyjnie. Szczególnie dużo radości sprawił nam kot należący do kucharza, który pełnił również funkcję nocnego stróża. Także tutaj znajdują się malownicze plaże z dużymi falami. Najwięcej czasu spędzaliśmy na Anse Soleil, ponieważ przypominała nam Anse Georgette na Praslin.
Wakacje były tak udane, że wspólnie postanowiliśmy wkrótce ponownie odwiedzić to miejsce.