Szczerze mówiąc, również dla nas wizyta na Seszelach była spełnieniem długo pielęgnowanego marzenia. Któż nie zna tych wszystkich wspaniałych zdjęć seszelskich krajobrazów i plaż? Nasze oczekiwania były więc bardzo wysokie i – uprzedzając dalszą część opowieści – nie tylko się nie zawiedliśmy, ale rzeczywistość znacznie je przerosła. Ale po kolei…
Rejs pośród wysp na pokładzie M/S Pegasus
Zdecydowaliśmy się połączyć rejs większym jachtem z późniejszym wypoczynkiem z dala od zgiełku i pośpiechu, na niemal nietkniętej przez turystykę wyspie Cerf, położonej bardzo blisko głównej wyspy Mahé. Po bezpośrednim locie liniami Condor na Mahé dość szybko znaleźliśmy się na pokładzie M/Y Pegasus.
Mój Pegasus
M/Y Pegasus przez cały rok pływa pośród seszelskich wysp dla firmy „Variety Cruises”. My jednak zarezerwowaliśmy rejs za pośrednictwem SeyVillas. Jacht zbudowano na początku lat 90. i może on pomieścić do 44 gości w 21 kabinach. Szczególnie w kabinach nie należy oczekiwać wielkich luksusów. Wszystko było przede wszystkim praktyczne, ale pod względem komfortu oczywiście nie mogło się równać z innymi rejsami liniami AIDA, Costa, NCL i podobnymi. Nie jest to zatem propozycja dla osób, które podczas rejsu chcą głównie prezentować drogie stroje albo oczekują na pokładzie lodowiska czy ścianki wspinaczkowej. Ale szczerze mówiąc, czy naprawdę jest to potrzebne, skoro z pokładu można podziwiać dookoła prawdziwy luksus: zachwycające krajobrazy, fascynującą faunę i niepowtarzalne rajskie plaże?! Warto jeszcze dodać, że na pokładzie panowała bardzo swobodna, rodzinna atmosfera, a cała załoga była niezwykle uważna, życzliwa i zaangażowana. Jedzenie również było przeważnie znakomite. Najlepsze okazały się jednak trasa oraz program rejsu, dzięki którym każdego dnia mogliśmy zawinąć na co najmniej jedną nową wyspę. Po drodze organizowano także postoje na kąpiel i snorkeling, choć ze względu na miejscami dość wzburzone morze trzeba było czasem pójść na pewne ustępstwa.
Rybitwa biała na wyspie CousinŻółw na CousinSt. PierreWyspa FélicitéŚwiat ptaków na ArideAnse Source d'Argent, La DigueCocos IslandAnse Volbert, Praslin
Oprócz bardziej znanych wysp, takich jak Praslin i La Digue, dzięki rejsowi mogliśmy również odkryć takie „ukryte perełki” jak Curieuse, Cousin Island, Aride czy Moyenne Island. Na tych niemal bezludnych wyspach oferowano profesjonalnie prowadzone wycieczki, podczas których można było zobaczyć imponujące palmy, żółwie oraz rzadkie ptaki w ich naturalnych ostojach. Nie zabrakło też czasu na najwspanialsze plaże, między innymi na Praslin i La Digue. W rzeczywistości robiły one jeszcze większe wrażenie niż na pocztówkach. Podczas rejsu jachtem odkryliśmy również wiele innych pięknych plaż z niezwykłymi skałami i formacjami skalnymi, które najchętniej zabralibyśmy ze sobą do domu????
Relaks w sercu natury
Po rejsie chcieliśmy odpocząć jeszcze przez kilka dni, dlatego wybraliśmy niewielką wyspę Cerf, sąsiadującą z Mahé. Spędziliśmy tam cudowne dni w South Point Villas
(rezerwacja bezpośrednio na stronie www.southpointvillas.com, ale również za pośrednictwem SeyVillas). Pośród malowniczej przyrody, bez ulicznego hałasu i niemal niczym niezakłóceni, mogliśmy całkowicie się wyłączyć i zwolnić tempo. Południowy kraniec wyspy Cerf oraz sąsiednia „wyspa piratów” – Île Caché – to także wspaniałe miejsce, by poznawać barwny podwodny świat Oceanu Indyjskiego albo odkrywać Sainte Anne Marine Park kajakami dostępnymi na miejscu. Menadżer South Point Villas
oraz wszyscy pracownicy byli zawsze do naszej dyspozycji, gdy tylko ich potrzebowaliśmy, dzięki czemu pobyt stał się dla nas doskonały i naprawdę wyjątkowy. Czas minął nam błyskawicznie, dlatego dopiero w dniu wyjazdu popłynęliśmy łodzią z powrotem na Mahé.
Cerf IslandSouthpoint Villas, Cerf IslandCerf Island
Podobnie jak wielu odwiedzających Seszele przed nami, chętnie zostalibyśmy dłużej. Na pocieszenie pozostało nam jednak mocne postanowienie, że wrócimy najpóźniej w 2020 roku…
P.S.: Przed podróżą sporo się zastanawialiśmy, ponieważ mieliśmy przebywać na miejscu w samym środku pory deszczowej. Nawet od mieszkańców słyszeliśmy jednak bardzo różne opinie na temat „idealnej pogody na podróż”. Być może mieliśmy ogromne szczęście, skoro w ciągu niemal dwóch tygodni trafiły nam się tylko 3–4 dni z deszczem trwającym najwyżej pół dnia, a poza tym cieszyliśmy się słońcem i błękitnym niebem (zwłaszcza że w tym samym czasie na przykład na Mauritiusie panowały gwałtowne burze). Prawdopodobnie jest jednak tak, że na podróż na Seszele właściwie nigdy nie ma „złej pory”.
6
Marzą Państwo o podróży na Seszele?
Proszę skonfigurować indywidualny pakiet podróży po wyspach!