Minęły już cztery tygodnie od naszego powrotu z wymarzonych wakacji na Seszelach, a nie ma dnia, żebym z uśmiechem nie wspominała wspaniałych chwil, które tam spędziliśmy.
Pod koniec lutego polecieliśmy liniami Emirates na Seszele na prawie trzy tygodnie. Podróż przebiegła bez żadnych problemów i każdemu mogę polecić rezerwację pakietu transferowego za pośrednictwem SeyVillas. Dzięki temu można spokojnie rozpocząć urlop i nie martwić się o przejazdy również w trakcie pobytu. Odwiedziliśmy trzy główne wyspy w kolejności Praslin – La Digue – Mahé. Dzięki temu w dniu powrotu nie musieliśmy już zmieniać wyspy i mogliśmy przeznaczyć cały ostatni dzień na odkrywanie Mahé. Każda z tych trzech wysp ma swój niepowtarzalny urok, a ich krajobrazy są niezwykle różnorodne. Na Seszelach nie sposób więc nudzić się choćby przez sekundę.
Praslin
Od razu zdradzę, że naszą ulubioną wyspą była Praslin. Przyroda jest tam zachwycająca, a plaże zapierają dech w piersiach. Zatrzymaliśmy się w Castello Beach Hotel
, który mogę z czystym sumieniem polecić. Pokój był wyjątkowo czysty, a położenie przy bajecznej plaży – bezcenne.
Plaża przy hotelu Castello Beach, Praslin
Hotel znajduje się na zachodnim wybrzeżu, co w lutym i marcu jest podobno szczególnie korzystne, ponieważ na wschodnim wybrzeżu było wówczas bardzo dużo trawy morskiej.
Zdecydowanie nie można pominąć przepięknej plaży Anse Georgette. Trzeba jednak wcześniej zarezerwować wizytę w hotelu Constance Lemuria. Plaża spodobała nam się tak bardzo, że spędziliśmy tam cały dzień.
Anse Georgette
Każdemu mogę również gorąco polecić następujące atrakcje:
Wędrówkę na plażę Anse Lazio (szlak rozpoczyna się tuż przy Castello Beach)
Wizytę w Fond Ferdinand i zobaczenie na własne oczy palmy Coco de Mer
Pełną wrażeń przejażdżkę autobusem przez całą wyspę
Wycieczkę do Curieuse Marine National Park i spotkanie z żyjącymi tam żółwiami olbrzymimi
La Digue
Po ośmiu cudownych dniach ruszyliśmy dalej na La Digue. W porównaniu z Praslin panuje tu jeszcze spokojniejsza atmosfera. Nocowaliśmy w Etoile Labrine, skromnym pensjonacie położonym w pobliżu plaży Anse Source d'Argent.
Etoile Labrine, La Digue
Rowery można było wypożyczyć bezpośrednio w pensjonacie i to właśnie na nich zwiedziliśmy całą wyspę. Jazda od jednej plaży do drugiej i zatrzymywanie się tam, gdzie akurat nam się spodobało, sprawiała ogromną przyjemność. Przy drodze stoją niewielkie budki z przekąskami, oferujące chłodne napoje i curry. Najbardziej smakowało nam w Mi Mum's. Największą atrakcją pobytu na La Digue było spotkanie dwóch żółwi morskich podczas rejsu ze snorkelingiem w okolice wysp Cocos, Félicité i Sisters.
Żółw morski
Mahé
W porównaniu z Praslin i La Digue na Mahé panuje znacznie większy ruch. Po wyspie kursuje kilka linii autobusowych, którymi można dotrzeć niemal wszędzie, jednak wynajęcie samochodu jest tutaj właściwie koniecznością. Tylko w ten sposób można swobodnie odkrywać liczne, różnorodne zatoki. Pod względem wspaniałych plaż Mahé w niczym nie ustępuje Praslin ani La Digue. Także tutaj można bez końca podziwiać malowniczą przyrodę. Odbyliśmy piękną wędrówkę na plażę Anse Major. Wspaniale wspominamy również sobotni poranek na targu w Victorii oraz wizytę w Le Jardin Du Roi Spice Garden.
Zarezerwowaliśmy hotel na wschodnim wybrzeżu – Crown Beach Hotel. Obiekt jest bardzo czysty i stylowo urządzony. Niestety hotelowa plaża nie była zbyt zachęcająca. Nasza ulubiona plaża na Mahé znajdowała się w zatoce Baie Lazare.
Baie Lazare
W zależności od pływów morze wygląda tam zupełnie inaczej, a przy odrobinie szczęścia można przy okazji zobaczyć ceremonię ślubną.
Seszele były dla nas spełnieniem marzeń o idealnych wakacjach i bez wahania powtórzylibyśmy tę podróż w dokładnie taki sam sposób. Przyroda, zachwycające plaże i miejscowi ludzie zdecydowanie sprawiają, że warto się tam wybrać.
12
Marzą Państwo o podróży na Seszele?
Proszę skonfigurować indywidualny pakiet podróży po wyspach!