Wakacje w raju – snorkeling, plaża i nie tylko!
Spełniło się nasze marzenie. W czerwcu tego roku nie tylko świętowaliśmy nasz ślub, lecz także wybraliśmy się w podróż poślubną na Seszele. Z pomocą SeyVillas zaplanowaliśmy podróż po wyspach i spędziliśmy po tygodniu na Mahé oraz Praslin. Większość spotkanych przez nas urlopowiczów najpierw odwiedza Praslin, a następnie Mahé, ale dla nas ta kolejność była idealna. Oprócz Mahé i Praslin odwiedziliśmy również cztery inne spośród 115 seszelskich wysp: La Digue, Moyenne, Grande Sœur i Curieuse (każdą w ramach jednodniowej wycieczki).
Zakwaterowanie – hotele Bliss: Na obu wyspach zatrzymaliśmy się w hotelach Bliss. Na Mahé mieszkaliśmy w Bliss Hotel, który zachwyca położeniem bezpośrednio nad oceanem i przepięknymi zachodami słońca [zdjęcie 1]. Bliss Hotel Praslin znajduje się tuż przy Grand Anse, oferuje fantastyczny widok na ocean i jest doskonałym miejscem na wspaniałe spacery po plaży.

Wycieczki: Seszele słyną z białych, piaszczystych plaż i krystalicznie czystej, błękitnej wody. To prawda, ale wyspy mają do zaoferowania znacznie więcej niż tylko wypoczynek i kąpiele słoneczne. Warto jednak zaznaczyć, że właściwie wszystkie plaże na Seszelach są piękne – niezależnie od tego, czy są słynne (Anse Lazio, Anse Source d'Argent), czy zupełnie nieznane. Każda zasługuje na odwiedzenie, a najczęściej można mieć ją niemal wyłącznie dla siebie (nie dotyczy to Anse Lazio i La Digue). Na Mahé odwiedziliśmy nie tylko stolicę Victorię, wraz ze świątynią buddyjską i targiem, lecz także wybraliśmy się na degustację rumu Takamaka w destylarni o tej samej nazwie (warto wcześniej zjeść obiad), poznaliśmy zapach coco de mer w fabryce perfum, piliśmy wodę kokosową na Beau Vallon i odbyliśmy fascynującą wędrówkę szlakiem przyrodniczym prowadzącym do opuszczonej plaży.
Na Praslin odwiedziliśmy park narodowy Vallée de Mai. Niestety nie udało nam się zobaczyć czarnych papug (na tej wyspie żyje ich zaledwie około 900), za to podziwialiśmy niezliczone palmy coco de mer. Największą atrakcją były dla nas zdecydowanie jednodniowe rejsy katamaranem lub łodzią motorową, dzięki którym mogliśmy odwiedzić kolejne wyspy, a przede wszystkim nurkować z maską i rurką. W okresie zmiany monsunów ocean często bywa wzburzony i nie wszystkie wycieczki mogą się odbyć. Mimo to mieliśmy okazję zobaczyć zachwycające plaże (Grande Sœur), żółwie morskie i rekiny rafowe (w pobliżu Félicité), lasy namorzynowe (Curieuse), olbrzymie żółwie lądowe żyjące na wolności (Moyenne), płaszczki (Anse Lazio) oraz niewiarygodnie wiele kolorowych ryb (wszędzie).
Rozkosze podniebienia: Każdy, kto weźmie udział choć w jednej wycieczce po Seszelach – łodzią lub autobusem – z pewnością będzie miał okazję spróbować kreolskiego grilla (grillowanej ryby, grillowanego kurczaka, ryżu, sałatki i karmelizowanego banana). To właśnie te potrawy stanowią podstawę seszelskiej kuchni. Do kulinarnych atrakcji należą przede wszystkim świeża woda kokosowa pita na plaży, koktajle z lokalnym rumem Takamaka (koniecznie warto spróbować wariantu kokosowego), Seybrew (seszelskie piwo) oraz chipsy z owoców chlebowca, dostępne w supermarketach i na targu w Victorii. Miejscowe powiedzenie głosi również, że kto zje na Seszelach owoc chlebowca, ten tu powróci.

Autobusem przez Seszele: Seszele są dawną kolonią brytyjską, dlatego obowiązuje tu ruch lewostronny, a sytuacja na drogach bywa chwilami dość przerażająca. Wąskie jezdnie biegnące tuż nad urwiskami, brak chodników i autobusy poruszające się w zawrotnym tempie to charakterystyczne elementy tutejszego ruchu drogowego. Z tego względu postanowiliśmy nie wynajmować samochodu i przemieszczaliśmy się pieszo, łodzią, promem lub autobusem. Zdecydowanie najprzyjemniejszym środkiem transportu jest katamaran. Na prom warto kupić droższy bilet, ponieważ w klasie ekonomicznej zazwyczaj siedzi się wewnątrz, gdzie mocno kołysze. Autobusem można natomiast stosunkowo łatwo i niedrogo podróżować po całej wyspie (uwaga: potrzebna jest karta autobusowa, najlepiej biała, którą można doładowywać).

Podsumowanie: Nasza podróż po wyspach Seszeli była prawdziwym spełnieniem marzeń. Białe plaże, błękitny ocean, pływanie z żółwiami morskimi i rekinami rafowymi, nurkowanie z maską i rurką, koktajle z rumem, zachody słońca, wędrówki i przyroda. Wszystko, czego dusza zapragnie.
I zdradzimy jeszcze jedno: zjedliśmy owoc chlebowca – a więc wrócimy!