Podróż po wyspach Seszeli
Już w sierpniu poprzedniego roku zaczęliśmy planować nasze wymarzone wakacje na Seszelach. Dość szybko trafiliśmy na stronę internetową SeyVillas, która od razu przypadła nam do gustu, ponieważ pozwala szybko i łatwo osiągnąć cel – zaplanować idealny urlop na Seszelach.
Cerf Island
Wieczorem 18 lutego wreszcie wyruszyliśmy z Wiednia przez Addis Abebę na Mahé. Zostaliśmy powitani przez przedstawiciela lokalnej agencji i przewiezieni do niewielkiego portu na Eden Island, gdzie już po kilku minutach odebrała nas łódź hotelu L’Habitation, którą popłynęliśmy na Cerf Island.

Było to idealne miejsce na pierwsze dni urlopu: niczym niezmącona cisza i spokój. Hotel od razu nas zachwycił. Pokój był bardzo ładny, miał duży taras oraz widok na basen i rozciągające się za nim morze. Już następnego ranka wybraliśmy się na długi spacer wzdłuż malowniczej plaży.

Przez pierwsze dni na Cerf mogliśmy wspaniale odpocząć, zaaklimatyzować się i zwolnić tempo codziennego życia. Innego dnia przeszliśmy również na drugą stronę wyspy wąską ścieżką prowadzącą przez wzgórze. Znaleźliśmy tam bezludną plażę, na której w spokoju spędziliśmy cały dzień.

Kolejnego dnia skorzystaliśmy z bezpłatnej łodzi wahadłowej na Mahé i odwiedziliśmy niewielką, tętniącą życiem stolicę Victorię oraz ogród botaniczny. Cztery dni minęły jak z bicza strzelił i ruszyliśmy w dalszą podróż na następną wyspę.
La Digue
Przedstawiciel lokalnej agencji punktualnie odebrał nas i zawiózł do portu. Po około godzinie rejsu dopłynęliśmy najpierw do Praslin, skąd po kolejnych około 15 minutach dotarliśmy na La Digue. Czekająca na nas taksówka zawiozła nas do drugiego miejsca zakwaterowania, Le Surmer. Nasz bungalow znajdował się w pierwszym rzędzie, a od należącej do obiektu plaży oddzielała go jedynie mała uliczka, dzięki czemu mieliśmy bezpośredni widok na morze. Bungalow był bardzo przestronny i doskonale wyposażony. W recepcji wypożyczyliśmy dwa rowery na cały pobyt, ponieważ właśnie na rowerze najlepiej zwiedza się wyspę. Nasza pierwsza wycieczka zaprowadziła nas na słynną plażę Grand Anse z jej niepowtarzalnymi granitowymi skałami.

Trzeba jednak zachować tam ostrożność, ponieważ prądy morskie bywają bardzo zdradliwe i niebezpieczne. Przy odpowiedniej rozwadze można jednak podziwiać imponujące fale.
Kolejną atrakcją La Digue jest z pewnością plaża Anse Source d'Argent.

Pojechaliśmy tam wieczorem, przed zachodem słońca. Na miejscu zostało już tylko kilka osób, a skały lśniące w ostatnich promieniach słońca wynagrodziły nam nawet nieco irytującą „opłatę za wstęp” na plażę. Bardzo podobało nam się to, że mogliśmy po prostu wsiąść na rowery i ruszyć przed siebie, a gdy jakieś miejsce przypadło nam do gustu, zatrzymywaliśmy się, aby nacieszyć się cudowną plażą oraz morzem mieniącym się odcieniami od turkusu po głęboki granat.

Ostatni wieczór na La Digue spędziliśmy na plaży należącej do obiektu. Zrelaksowani, szczęśliwi i pełni radości obserwowaliśmy zachodzące słońce.

Praslin
Taksówka ponownie punktualnie odebrała nas z hotelu i zawiozła do pobliskiego portu, skąd popłynęliśmy promem na Praslin. Również tam czekał już na nas minibus, który miał zawieźć nas do miejsca zakwaterowania

Dla mnie, fotografa amatora, był to prawdziwy raj: biały, niezwykle drobny piasek, palmy, malownicze granitowe skały, turkusowa woda i intensywnie błękitne niebo…
Podczas pobytu na Praslin koniecznie trzeba odwiedzić Park Narodowy Vallée de Mai, wpisany przez UNESCO na Listę Światowego Dziedzictwa Przyrodniczego. Bujna zieleń ogromnych paproci i palm robiła niezwykłe wrażenie.

Również na Praslin korzystaliśmy z pięknych plaż, wybierając się na długie spacery. Dzięki temu ostatniego wieczoru naszej podróży mieliśmy jeszcze raz szczęście podziwiać jeden z tych wyjątkowo malowniczych zachodów słońca.
Byliśmy nieco zaskoczeni, jak szybko mogą minąć 2 tygodnie, ponieważ nadszedł już czas pożegnania z Seszelami. Był to wspaniały wypoczynek dla ciała i duszy w otoczeniu niepowtarzalnej przyrody. Bez wątpienia przyczyniły się do tego również idealnie dobrane dla nas miejsca zakwaterowania, równie znakomita opieka lokalnej agencji oraz obsługa SeyVillas.
Sabine i Wolfgang