Seszele – bezkres zachwycających wrażeń, których nigdy się nie zapomina…
Przyjazd na Seszele
W 2016 roku mój przyjaciel Dennis i ja postanowiliśmy polecieć na wymarzone Seszele. Przypadkiem odkryliśmy w internecie SeyVillas, firmę specjalizującą się właśnie w tym archipelagu, i za jej pośrednictwem zarezerwowaliśmy zakwaterowanie oraz transfery.
Kiedy pod koniec lutego 2017 roku wreszcie rozpoczęły się nasze wakacje i dotarliśmy na Mahé, na miejscu powitał nas przedstawiciel organizatora wyjazdu o nazwie „Créole”, który towarzyszył nam podczas transferów. Wszystko przebiegło bez zarzutu!
Zakwaterowanie w Étoile Labrine
Kiedy przybyliśmy do naszego pensjonatu Étoile Labrine, położonego niedaleko najpiękniejszej plaży świata, Anse Source d’Argent, zachwycił nas zielony i niezwykle zadbany teren!
Nasz pokój przygotowano dla nas z wielką pomysłowością i wyczuciem smaku.
Wokół naszego domku znajdowało się 8 innych budynków dla gości, a naprzeciwko mieściła się recepcja. Cały kompleks otaczała bujna zieleń oraz mnóstwo różnorodnych kwiatów, roślin i palm, na których dojrzewały owoce. Jak się później przekonaliśmy, podawano je gościom na śniadanie.
Wszystko smakowało tam niezwykle naturalnie i pysznie!!
Wycieczki
Jedną z naszych wycieczek po wyspie była wędrówka z miejscowym przewodnikiem Robertem na południe La Digue. SeyVillas gorąco nam ją poleciło. Początkowo sądziliśmy, że wybierzemy się tam na własną rękę, ale nasza opiekunka klienta ostrzegła nas przed niebezpiecznymi szlakami, które lepiej przemierzać z doświadczonym przewodnikiem znającym okolicę. Zdecydowaliśmy się więc na wędrówkę z Robertem.
Przez około 6–7 godzin Robert prowadził nas przez dzikie tereny i skały, pokazując zapierające dech w piersiach krajobrazy, których sami nie mielibyśmy szans zobaczyć. Po drodze natrafialiśmy na rośliny, zwierzęta i owoce, o których Robert wiele nam opowiadał. W końcu dotarliśmy na plażę, gdzie zrobiliśmy sobie około 1,5-godzinną przerwę i mogliśmy ponurkować z maską i rurką. Na obiad podano nam również talerz pełen owoców i lokalnych przysmaków. Wędrówka chwilami była męcząca, ale to przygoda, której naprawdę warto doświadczyć na La Digue!!!
Rejs katamaranem na Curieuse
Kolejną atrakcją był rejs katamaranem na Curieuse, który zarezerwowaliśmy za pośrednictwem SeyVillas. Wycieczka obejmowała postój na snorkeling, podczas którego mogliśmy odkrywać podwodny świat Seszeli. Sprzęt do snorkelingu udostępniono nam bezpłatnie. Głównym celem wyprawy była Curieuse, znana również jako „Wyspa Żółwi”. Zobaczyliśmy tam wiele swobodnie poruszających się żółwi, które fotografowaliśmy, obserwowaliśmy i głaskaliśmy – cóż za przeżycie! Mogliśmy nawet dotknąć tych najmniejszych!
Następnie podzielono nas na 2 grupy i wyruszyliśmy na około godzinną wędrówkę po wyspie. Po drodze mogliśmy podziwiać fascynującą faunę i florę. Trasa zakończyła się po drugiej stronie wyspy, gdzie czekał już na nas katamaran. Małymi łodziami wróciliśmy na pokład. Na katamaranie czekał na nas bufet z pyszną grillowaną rybą, a później także deser.

Prawdopodobnie najpiękniejsza plaża świata – „Anse Source d’Argent”
Niedaleko naszego pensjonatu znajdowała się Anse Source d’Argent. To plaża z najbardziej fascynującymi skałami i najpiękniejszą wodą, jakie kiedykolwiek widzieliśmy. Można było do niej dotrzeć zarówno przez park narodowy na wyspie (uwaga! Wstęp jest płatny), jak i trasą omijającą park. Na samej plaży znajdowało się kilka niewielkich stoisk ze świeżymi owocami i wyciskanymi na miejscu sokami, których koniecznie trzeba spróbować!
Oczywiście można tam było również zamówić wodę kokosową i miąższ kokosa. W porównaniu z plażami w Europie (choć właściwie nie da się ich porównać! ;-)) nie było tam zbyt tłoczno. Bez trudu znaleźliśmy dla siebie przyjemne miejsce w cieniu, skąd mogliśmy spokojnie chłonąć widoki. Wokół nas obserwowaliśmy maleńkie kraby, które chowały się w swoich norach lub polowały na mrówki – zabawny widok!

Podsumowanie
To wakacje, których nigdy nie zapomnimy i które chcielibyśmy kiedyś powtórzyć! Następnym razem zamierzamy podzielić nasz pobyt na Seszelach między Mahé i Praslin. Tak wiele rzeczy wywołało u nas efekt „wow”, że naprawdę warto tu wrócić! Jesteśmy pewni, że czeka na nas jeszcze mnóstwo innych miejsc, które odkryjemy podczas kolejnej podróży! Marzenie…









