Wspaniałe SESZELE!
Seszele zawsze znajdowały się na szczycie naszej listy „miejsc do odwiedzenia” i wreszcie w tym roku udało nam się tam dotrzeć!! Dzięki pracownikom SeyVillas oraz wskazówkom znalezionym na stronie zorganizowaliśmy wakacje w terminie od 13 do 25 sierpnia. 13 sierpnia wylecieliśmy z lotniska Malpensa liniami Emirates, a 14 sierpnia wczesnym rankiem byliśmy już w ziemskim raju. Nigdy wcześniej nie podróżowaliśmy liniami Emirates i było to naprawdę miłe odkrycie – ich największe atuty to punktualność i uprzejma obsługa. Po przylocie na Mahé na lotnisku powitali nas pracownicy Creole Service, którzy przekazali nam mapy i rozkłady poszczególnych połączeń, wszystko dokładnie wyjaśnili, a następnie zawieźli nas do portu. Między wyspami postanowiliśmy podróżować promem.
Podczas rejsu z Mahé na Praslin, który trwał mniej więcej godzinę, nie mieliśmy żadnych problemów z chorobą morską, ale inni pasażerowie bardzo cierpieli!!! Warto więc dobrze rozważyć, czy nie lepiej wybrać lot krajowy.
Pierwsza wyspa – La Digue
Zatrzymaliśmy się w Moonlight Beach Villa na cztery noce, wybierając pokój standardowy z widokiem na ogród i wyżywienie HB.

Hotel jest niewielki, dobrze prowadzony i położony zaledwie kilka kroków od centrum La Passe, gdzie koncentruje się całe życie wyspy. Dokładnie naprzeciwko hotelu znajduje się urocza mała plaża. Goście mają do dyspozycji rowery, dzięki którym mogliśmy dotrzeć do wszystkich plaż na wyspie – od Anse Source D'Argent przez Grand Anse aż po Anse Severe… Nasza ulubiona?? Anse Source D’Argent, choć pozostałym niczego nie brakuje, a każda ma swój niepowtarzalny charakter!!!




Po przyjeździe na La Digue 14 sierpnia wzięliśmy udział w wielkim „Święcie Ferragosto” – niezwykłym wydarzeniu trwającym trzy dni i trzy noce, podczas którego nie brakuje ulicznego jedzenia, straganów, koncertów, zabaw i wielu innych atrakcji. Przyciąga ono mieszkańców wszystkich pozostałych wysp, a my właśnie tutaj mogliśmy zasmakować prawdziwego kreolskiego życia!!

Druga wyspa – Praslin
Co tu dużo mówić… fantastyczna. Tutaj również spędziliśmy cztery noce, zatrzymując się w Sea View Lodge, idealnie położonym nad zatoką Anse Possession, w połowie drogi między Anse Volbert a Anse Lazio.




Właścicielka pensjonatu wspaniale o nas dbała. Śniadania i kolacje podawano nam bezpośrednio na werandzie naszego pokoju „Star Fruit”, otoczonego tropikalnym ogrodem pełnym odgłosów i zapachów natury.

Wieczorami cudownie było siedzieć na patio i obserwować gwiazdy. Do przemieszczania się korzystaliśmy z lokalnych autobusów, którymi objechaliśmy całe Praslin. Anse Lazio, Anse Volbert i Anse Georgette skradły nasze serca.
Trzecia wyspa – Mahé
To największa wyspa, ale wcale nie mniej urzekająca. Zatrzymaliśmy się w Fleur de Sel nad zatoką Anse Royale. Mieszkaliśmy w apartamencie, w pobliżu supermarketów i restauracji. Wynajęliśmy tutaj samochód, dzięki czemu mogliśmy samodzielnie zwiedzić wyspę, stolicę Victoria oraz wszystkie plaże, w tym Beau Vallon i Anse Takamaka.



Pogoda na Mahé nie była dla nas łaskawa, dlatego jeden z deszczowych dni wykorzystaliśmy na zwiedzanie Eden Island, która zwróciła naszą uwagę już podczas przylotu na Mahé, gdy zobaczyliśmy ją z góry.



Seszele na długo pozostaną w naszych sercach.