Podróż do raju
Praslin
Po 12 godzinach podróży z przesiadką w Dubaju wreszcie wylądowaliśmy na Seszelach. Niedługo później polecieliśmy na Praslin, co okazało się bardzo komfortowym rozwiązaniem (słyszeliśmy, że morze bywa wzburzone, dlatego świadomie wybraliśmy samolot zamiast promu). Choć po długim nocnym locie wciąż byliśmy zmęczeni, nie zwlekaliśmy i wybraliśmy się na pierwszą plażę w pobliżu naszego zakwaterowania Acquario Villa – Anse Volbert (Cote d'Or). Widok tej pierwszej rajskiej plaży od razu nas zachwycił. Spędziliśmy tam kilka godzin i poznaliśmy pierwsze sympatyczne plażowe psy, po czym wróciliśmy do naszego zakwaterowania, a później, po kolacji, zmęczeni położyliśmy się spać. Sam obiekt możemy polecić – nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń, a powitanie było bardzo serdeczne. Niestety położenie jest nieco ustronne i trzeba iść wzdłuż głównej drogi, co naszym zdaniem nie jest całkiem bezpieczne.


La Digue
Na La Digue zatrzymaliśmy się w Oceane Self Catering. Sam obiekt był wprawdzie bardzo ładny, ale niestety rozczarowała nas obsługa, w tym sposób powitania. Często mieliśmy również problemy z zamknięciem drzwi apartamentu, przez co nie czuliśmy się już zbyt bezpiecznie. Wypożyczenie rowerów przebiegło natomiast bez problemu. Na La Digue spodobały nam się przede wszystkim spokój oraz wygoda, jaką dawała możliwość dotarcia wszędzie rowerem. Chętnie z tego korzystaliśmy i odkryliśmy każdy zakątek wyspy. Szczególnie piękne wydały nam się Anse Patates, Anse Source d'Argent (ale tylko rano, ponieważ później jest zdecydowanie zbyt tłoczno!) oraz Grand Anse. Znakomicie zjedliśmy w Le Repaire, Gala Takeaway oraz w barze na plaży Chez Jules (ze wspaniałym widokiem!).

Mahé
Na Mahé zdecydowanie warto wynająć samochód, aby zachować swobodę podróżowania. Zdecydowaliśmy się na auto z automatyczną skrzynią biegów, ponieważ nie mieliśmy żadnego doświadczenia w ruchu lewostronnym. Z perspektywy czasu dostrzegliśmy jeszcze jedną zaletę tego wyboru: pokonywanie ciasnych i stromych zakrętów było przypuszczalnie znacznie łatwiejsze, ponieważ nie musieliśmy skupiać się na zmianie biegów. Nasze piękne i godne polecenia zakwaterowanie Le Domaine de Bacova znajdowało się w bardzo spokojnej okolicy, niedaleko jednej z naszych ulubionych plaż – Fairyland Beach, na której spędziliśmy wiele godzin. Bardzo urokliwe i niezbyt uczęszczane były również Anse Takamaka oraz Baie Lazare. Nie mogliśmy oczywiście pominąć Victorii, najmniejszej stolicy świata, luksusowego kurortu Eden Island oraz słynnej plaży Beau Vallon. Przy tej ostatniej odwiedziliśmy również nocny targ (odbywa się w każdą środę), gdzie mogliśmy jeszcze raz w pełni rozsmakować się w kuchni kreolskiej i kupić kilka pamiątek dla bliskich, którzy zostali w domu. Ostatniego dnia odwiedziliśmy jeszcze piękny i różnorodny ogród przypraw Le Jardin Du Roi Spice Garden oraz Mission Lodge Lookout, a następnie cieszyliśmy się ostatnimi promieniami słońca na Anse Soleil. Kilka godzin później z ciężkim sercem pojechaliśmy na lotnisko, aby rozpocząć podróż powrotną. Choć spędziliśmy na Mahé 5 dni, nie zobaczyliśmy jeszcze wszystkiego, co ma do zaoferowania ta wspaniała wyspa. Pozostało nam kilka plaż, a na naszej liście na następny raz czeka również parę szlaków pieszych. To samo dotyczy zresztą Praslin i La Digue – tak, na pewno wrócimy i ponownie odwiedzimy ten piękny raj pośrodku Oceanu Indyjskiego!






